Polskie krafty# Karaka, czyli Browar Okrętowy na szerokich wodach

PRZED STARTEM/WSTĘP

Niedawno ukazało się Blogerskie Podsumowanie Roku 2016, które jak zwykle ogarniał Jerry Brewery. Ja również zostałem przepytany o to, co mi się podobało w Polskim Krafcie w minionym roku (możecie o tym poczytać TUTAJ). Jedno z pytań dotyczyło browarów, które moim zdaniem, najlepiej zadebiutowały. Wymieniłem tam między innymi Browar Okrętowy.

Chociaż z ich piwami zetknąłem się dopiero w samej końcówce roku, i chociaż to były tylko dwa piwa, to od razu spodobało mi się ich podejście do tematu. Zarówno poziom samych piw, jak i to, że mają ciekawy motyw przewodni związane z okrętami i innymi jednostkami pływającymi. Na etykietach oprócz informacji o piwie, znajdziemy też teksty na temat równych rodzajów łodzi i statków – lubię takie edukacyjne wstawki. Poza tym te etykiety są po prostu bardzo ładnie zaprojektowane. To jedne z tych, które mógłbym z powodzeniem wsadzić w antyramę i na ścianę.  No i wreszcie same piwa. Nie boją się odważnych stylów, z historią w tle (Gotllandsdricka, Dumpfbier czy Malzwein).

Dzisiaj mam przed sobą piwo Karaka. Jest to Salted Chocolatte Porter, czyli dosyć odważne podejście do porteru bałtyckiego. Jestem bardzo przychylny wszelkim piwo z dodatkiem soli, bo nie dość, że podkreśla wszystkie inne smaki i aromaty, to jeszcze potrafi dać fajny słony akcent, który znacznie wzbogaca różnorodność smaku (o morskich dodatkach w piwie przeczytasz TUTAJ).

Poza tym lubię portery.

 

 

METRYCZKA:

KARAKA – SALTED CHOCOLATTE PORTER

ALKOHOL: 8%

BLG: 18,5

CHMIELE: nn

DODATKI: sól morska

 

Karaka to typ okrętu, jakim pływał między innymi Krzysztof Kolumb.

 

START:

Po przelaniu do szkła, jako pierwsza daje o sobie znać, beżowo-brązowa piana, składająca się ze średnich pęcherzyków powietrza. Dlatego też już po paru minutach, jej objętość redukuje się do około 1 cm warstwy, która pozostaje już na dłużej.

Piwo jest ciemne i raczej nieprzejrzyste, kolor wpada w głęboką czerń. Można powiedzieć, że w odpowiednim szkle z tą prawie brązową pianą, piwo prezentuje się „dostojnie”.

 

 

PIERWSZE KILOMETRY:

Pierwsza próba wyłapania aromatu z butelki, zakończyła się mizernym efektem, było czuć paloność i nutki kawowe. Po przelaniu do sensorika, piwo jednak „się otworzyło” (kolejny argument za odpowiednim doborem szkła). Wtedy okazało się, ile ta „krypa” ma do zaoferowania. Na pierwszym planie czuć nutki przypominające pralinki, takie belgijskie z kremem nugatowym. Nutki orzechowe. Jest też całkiem dobrze wyczuwalna paloność i lekkie skojarzenia z kawą. Również sól podkreśla swoją obecność dość wyraźnie, w postaci tak zwanych „nut mineralnych”- coś pomiędzy zapachem morskiego powietrza a aromatem skorupek (wapień itp.) Aromat można by podsumować, jako: słodki z lekko słonymi akcentami w tle.

 

DECYDUJĄCE KILOMETRY:

Po spróbowaniu, jako pierwsze pojawiają się nuty palone i kawowe oraz odczucie, że piwo jest raczej pełne i ma gładką fakturę. Jest też słona kontra, która pojawia się w zasadzie prawie od razu, nie jest jednak jakaś męcząca, to tak jakby lekkie słone muśnięcie podniebienia po każdym łyku. Można też wyczuć gdzieś głębiej posmaki czekoladowe i zbożowe oraz skojarzenia z suszonymi owocami. Goryczka jest niska, odczuwalna po kilku łykach i raczej ziołowo-ziemista. Finisz jest palony i pozostaje jeszcze chwilę po każdym łyku.

 

 

FINISZ:

Reasumując, piwo ma całkiem sporo do zaoferowania, tak w smaku, jak i w aromacie. Można by popracować nad intensywnością samego aromatu, gdyż trzeba się troszkę skupić, aby wyłapać jego skład.  Jednak smak rekompensuje to z nawiązką. Znajdziemy tutaj zarówno nieco czekoladowej słodyczy, jak i sporo nut kawowych i palonych, okraszonych słonym akcentem. Dodatkowo piwo jest w miarę pełne i gęste, przez co świetnie się je pije małymi łyczkami.

Tak jak podkreśliłem na wstępie, Browar Okrętowy na razie mnie nie zawodzi, ale to też zachęca mnie do dalszych peregrynacji ich asortymentu. Mam nadzieję, że będzie tak samo dobrze. Zwłaszcza, że niedługo premiera ich projektu we współpracy z Maćkiem Husem, czyli Malzwein (TUTAJ można o tym poczytać).

Jedno przemyślenie nt. „Polskie krafty# Karaka, czyli Browar Okrętowy na szerokich wodach

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *