Jak Piwny Politolog stał się BeerRunnowskim?

MARZENIA POLITOLOGA

Zanim rozstrzygniemy, dlaczego blog Piwny Politolog zmienia swoją tożsamość, wypada nieco cofnąć się w czasie. Pomysł na pisanie bloga przyszedł mi do głowy już w 2012 roku, ale wtedy nie bardzo wiedziałem jak zabrać się do tematu. Miałem lekkie pióro, wszelkie prace i eseje, jakie pisałem były dobrze oceniane, miałem dużo do powiedzenia. Byłem studentem, który dużo czytał, dużo dyskutował i dużo marzył a zakres jego zainteresowań powiększał się w prędkością światła. Początkowo chciałem pisać o swoich zainteresowaniach naukowych – stosunki międzynarodowe, ekonomia, surowce naturalne, zmiany klimatu, wojny i konflikty itd. Trochę mnie to jednak przerażało. Z jednej strony chcesz zmienić świat, z drugiej czujesz się na to za mały…

 

PIWO WYBAWIENIEM

Wtedy na przełomie 2012/2013 pojawiła się bardzo silna zajawka piwem rzemieślniczym. W zasadzie już od osiągnięcia pełnoletności lubiłem eksperymentować z piwem, wiedziałem, że istnieje więcej rodzajów niż Jasne Pełne i często próbowałem czegoś nowego. Dlatego bardzo łatwo było mi wejść w świat kraftu. I chwyciło mnie tak jak kilka lat wcześniej gra na perkusji. A że mam taką naturę, ze lubię zgłębiać wiedzę i tajniki czegoś, co mnie interesuje, dosyć szybko zdobyłem odpowiedni bagaż wiedzy i doświadczenia, aby móc coś na temat piwa powiedzieć innym ludziom (głównie znajomym).

 

PIWNY POLITOLOG

Skoro już miałem dwie silne zajawki (pasje), postanowiłem je ze sobą jakoś połączyć i spróbować o tym pisać. Tak powstał blog Piwny Politolog na darmowej platformie wordpress. Miało być to szukanie związków piwa z polityką, stosunkami międzynarodowymi i innymi moimi tematami. Udawało się przez jakieś 6-7 wpisów. Później została mi oryginalna nazwa i coraz silniejsza pasja do piwa. Rozpocząłem pracę na poważnie za barem w kraftowych pubach w Poznaniu, do tego powoli kończyłem studia i coraz mniej czasu było na dalsze zgłębianie tematów „politycznych” i walkę z systemem. Do tego jeszcze moja próba dostania się na doktorat spełzła na niczym. Blog nabierał rozpędu, ale już 100% na temat piwa.

 

WYCZERPANA FORMUŁA

Tak naprawdę już w 2015 roku wiedziałem, że początkowa formuła się wyczerpała i można by coś zmienić. Zmieniło się tylko to, że przeszedłem na własną domenę. Dopiero w 2016 roku zacząłem traktować bloga poważniej, co było dość naturalne i pokierowane wzrostem czytelnictwa i jeszcze głębszym wejściem w świat dobrego piwa. Myśl o zmianie stawała się coraz częstsza i silniejsza…

 

ZMIANA PRZYBIEGŁA

Wraz z myślami o zmianie w mojej twórczości, kiełkowała też nowa pasja, było/jest nią bieganie. Tutaj znów potrzebowałem czasu. Bardzo nieregularnie biegam już od 2014 roku, kiedy to zdarzyło mi się wystartować w kilku zawodach, podobnie było, w 2015 kiedy moje endomondo wskazało ponad 300 przebiegniętych kilometrów w ciągu roku… 2016 to już poważne bieganie i około 700 km, które uważam za przyzwoity wynik jak na pierwszy rok biegania.

 

BEERRUNNOWSKI

Jak już wcześniej zauważyłem, jestem osobą, która dąży do wiedzy, tak samo jak z piwem, mam też z bieganiem i workoutem, po prostu lubię dużo wiedzieć i kiedy jestem już tej wiedzy w jakimś stopniu pewny, dzielić się niż z innymi. Mam misję edukatora, jeśli chodzi o piwo, o którym wiem już sporo, oraz zapał komentatora w tematach, około-biegowych, które zgłębiam.

Dlatego właśnie stałem się BeerRunnowskim, kimś, kto stara się łączyć dwie pozornie trochę niepasujące do siebie pasje, i który chce o tym pisać i pokazywać jak ważna jest w życiu równowaga, jednocześnie testując ją na sobie.

 

Dlatego zapraszam Cię do poznawania mojego świata – świata dobrego piwa, niesamowitych smaków i aromatów oraz treningu i ciągłej pracy nad sobą malutkimi kroczkami.