Piwo i bieganie, jak to ugryźć?

NA POCZĄTEK

Jednym z tematów tego bloga jest pisanie o łączeniu piwa i biegania. Czy można to robić, oraz jak to robić z głową.

Nie zamierzam nikogo namawiać na siłę do łączenia sportu z pasją do piwa, jedynie pokazać, że jest to możliwe przy zachowaniu odpowiedniego umiaru. Oczywiście mam tutaj na myśli mniej lub bardziej zaawansowanych biegaczy amatorów. Zawodowcy i bardzo ambitni amatorzy ze świetnymi wynikami, sami wiedzą, co jest dla nich najlepsze. Jednak większość z nas nie potrzebuje skomplikowanych i rygorystycznych diet, aby regularnie poprawiać swoje wyniki. Większość z nas lubi też piwo i pija je regularnie.

Ja chciałbym abyś nie tyle pił piwo i traktował to, jako mały grzech, na który od czasu do czasu sobie pozwalasz. Chcę bardziej, abyś poznał piwo, zobaczył, jaki to ciekawy i różnorodny trunek i zaczął je degustować oraz traktować mniej instrumentalnie, niż dotychczas.

 

KILKA ISTOTNYCH ZASAD

Aby łączyć piwo i bieganie zgodnie z moją filozofią, trzeba pamiętać o kilku istotnych zasadach

  1. Jakość a nie ilość – To podstawa, zarówno w treningu jak i w podejściu do piwa. Lepiej wypić w ciągu tygodnia 2-3 dobrej jakości, ciekawe piwa niż obalać kolejny czteropak w piątek w formie gratyfikacji za tydzień treningu.
  2. Zmiana podejścia do piwa – Większość z nas piwo traktuje, jako coś prostego, nad czym nie trzeba się zastanawiać, jako napój gorszej jakości i mniej elegancki niż wino czy drinki. To później przekłada się na ilość wypijanego/wlewanego w siebie piwa. Poczytaj trochę tego bloga, a mam nadzieję, że skutecznie zmienisz swoje podejście.
  3. Najpierw trening, potem piwo – Skoro już uważamy piwo za coś lepszego i wymagającego nieco skupienia, aby czerpać z tego więcej przyjemności, to traktujmy możliwość zdegustowania czegoś ciekawego, jako rodzaj wynagrodzenia sobie ciężkiej pracy na treningu.
  4. Piwo po treningu – Tak, ale najpierw lepiej uzupełnić brakujące płyny wodą. Prosta zasada, po zakończeniu treningu najpierw się nawadniamy wodą/izotonikiem, ewentualnie coś jemy a dopiero potem możemy sobie zdegustować fajne piwo – ja zazwyczaj piję nie prędzej niż 1-2 h po treningu.
  5. Piwo na zawodach – Tutaj podobnie. Dobiegasz do mety, najpierw jakaś woda, przekąska a potem można świętować, oczywiście w rozsądnych ilościach.
  6. Nie pijemy piwa, tylko je degustujemy – Czym to się różni? Przede wszystkim podejściem i ilością. Przeważnie w ciągu tygodnia degustuję od 5 do 8 nowych piw, jednak najczęściej są to objętości od 200 do 300 ml.
  7. Cel, czyli po co piję piwo? – Aby się czegoś o nim dowiedzieć, oraz aby umilić sobie czas, trenować swoje zmysły i poszerzać horyzonty. W żadnym wypadku po to, aby dostarczyć alkohol do mózgu czy po prostu się upić. To jest nieekonomiczne. Jak ktoś chce się upić, niech wybierze wódkę 🙂

 

To chyba najważniejsze kwestie. Z tak skonstruowanym podejściem do piwa i treningu, można te pasje połączyć, a przynajmniej mnie się to udaje. Więcej o moim bieganiu i łączeniu dwóch pasji, przeczytasz w dziale PIWO I BIEGANIE.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *