Piwo, jako sposób motywowania do treningu

NAGRODA WARTA KILOMETRÓW

Często, kiedy poruszam temat: piwo i bieganie, w towarzystwie, wielu rozmówców niejako z automatu zauważa, że dobre piwo może być traktowane, jako nagroda po treningu czy po wykonaniu jakiegoś innego zadania. Zresztą wielu biegaczy stosuje tego typu zachęty, a miejsce piwa zajmują słodycze lub odpust i przyzwolenie na ulubioną pizzę, lub cokolwiek innego.

Takie nagradzanie się, jest czymś normalnym jak podkreślają psychologowie. Po prostu nie lubimy robić czegoś bez celu a gratyfikacja im bardziej namacalna, tym bardziej atrakcyjna. Wiadomo, że wielu z nas biega dla lepszej formy, zdrowia czy też, aby poprawić jakiś wynik, ale to są skutki rozłożone w czasie i motywują bardziej długofalowo.

 

MOTYWACYJNA SINUSOIDA

Z motywacją jest tak, że działa ona na zasadzie sinusoidy i to w zdecydowanej większości przypadków się sprawdza. Nawet, kiedy coś jest dla ans największą w życiu pasją to bywają okresy, kiedy się „po prostu nie chce”, przyczyny są różne: wypalenie, dojście do pewnego punktu zwrotnego, pora roku oraz wiele innych. To dosyć naturalne, że początkowa euforia kiedyś się kończy. Dobrze widać to, gdy podejmuje się pracę, przeważnie po około roku zdarza się taki ciężki okres.

 

PIWNY SPOSÓB MOTYWOWANIA

Ok. Wiemy już, że nawet jak coś mega kochamy robić to bywają cięższe okresy. Sposobów walki z tym jest sporo. Można zmieniać sposób trenowania, próbować innych dyscyplin lub właśnie zacząć się nagradzać.

Zwłaszcza teraz, gdy pogoda za oknem nie zachęca do wyjścia na trening, a z drugiej strony pora już rozpocząć przygotowania do nowego sezonu, zaczynamy szukać większej motywacji.

Ja proponuję tutaj dobre piwo.

Bo kiedy za oknem mróz, wiatr, lub czujemy się źle psychicznie to często jesteśmy bliscy odpuszczenia i wtedy dobre piwo może nam uratować trening. Teraz pewnie pojawią się głosy, że to po treningowe piwo, może nam zepsuć część efektu samego treningu. Ale po pierwsze, już chyba ustaliliśmy, że nie jesteśmy na takim poziomie, aby rozsądne picie piwa szkodziło naszym wynikom sportowym. Po drugie zaś, lepiej zrobić trening i później w nagrodę zdegustować piwo, niż zostać w domu i i tak zdegustować piwo 🙂

 

WYBIEGAJ SOBIE DOBRE PIWO

Reasumując, takiego typu nagradzanie samego siebie, w okresach kryzysu motywacji, może nam pomóc w wykonaniu planu treningowego i naprawdę nie zaprzepaści jego efektów. Można sobie nawet obliczyć ile kilometrów trzeba wybiegać dla danego piwa, aby spalić zawczasu kalorie w nim zawarte. Nie zapominajmy, że piwo nie jest tylko siedliskiem bezwartościowych kalorii i pewnej mniejszej lub większej ilości alkoholu, ale zawiera też sporo wartościowych składników. Przypomnę też, ze po biegu/treningu najpierw pijemy wodę/izotonik a dopiero później (po prysznicu) zasiadamy do piwa.

Nie ma też na myśli zachęcania, aby po każdym treningu pić piwo, ufam, że lubicie biegać na tyle, iż tylko czasami potrzebujecie dodatkowej motywacji. Poza tym, niech to będzie na prawdę dobre piwo, aby faktycznie czuć, że to nagroda.

Wypróbujcie, zatem mój sposób.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *